﻿<title_newspaper=”Trybuna Ludu”> 
<title_article=”Festiwalowy bilans”> 
<author_1=”Irena Merz”>
<author_2=””> 
<language=”pl”> 
<style=”press”>
<year="1954">
<month="7">
<date=”1954-07-29”>
<period=”d”>
<status=”1_obieg”>
Ostrość spięć i sytuacji, niepolakierowany dramatyzm przeżyć bohaterów — reprezentował także węgierski film o katastrofie w kopalni i przebiegu akcji ratunkowej. Podobne walory posiada adaptacja powieści Igora Newerly'ego „Pamiątka z Celulozy”.
Tegoroczny festiwal był szczególnie bogaty w filmy, poświęcone dziejom walk o postęp społeczny, dziejom, w których wykuwały się charaktery pokolenia komunistów. Widzieliśmy rumuńskich „Wnuków trębacza”, bułgarskich „Bohaterów września” i bułgarski film biograficzny o poecie Wapcarowie, i radziecką „Szkołę męstwa”. 
Wśród wszystkich tych filmów nasz wyróżnił się zdecydowanie właśnie owym jedynie słusznym ujęciem tego tematu poprzez pokazanie jednostkowych, niepowtarzalnych ludzkich losów i przemian nie w formie słownych deklaracji, lecz we wzruszających obrazach działań i przeżyć. W tym kierunku poszły też — jak już pisaliśmy — uwieńczone powodzeniem poszukiwania młodych radzieckich twórców „Szkoły męstwa”.
Wielkim przeżyciem była festiwalowa premiera filmu NRD o Ernście Thällmanie, w której uczestniczyła Rosa Thällman, wdowa po wielkim rewolucjoniście. Pierwsza część szeroko pomyślanej rewolucyjnej epopei historyczna-biograficznej obejmuje wydarzenia lat 1918 — 1923, tj. od ostatnich dni pierwszej wojny światowej do upadku robotniczego powstania w Hamburgu. Filmowcy demokratycznych Niemiec, którzy z od „Czterech pokoleń” po „Skazaną wioskę” dali nam w powojennych latach szereg cennych dzieł sztuki filmowej, długo borykali się z trudnościami w ukazaniu na ekranie proletariackiego bohatera. Nad trudnościami tymi odnieśli zdecydowane zwycięstwo w filmie „Ernst Thällman” — syn swojej klasy”, otwierającym jednocześnie nowy okres w rozwoju niemieckiej sztuki realizmu socjalistycznego w filmie. Jest to dzieło w pełni odpowiadające rewolucyjnością atmosfery swemu wielkiemu tematowi, choć nie pozbawione pewnych uchybień dramaturgicznych. Wspaniałą kreację aktorską stworzył przede wszystkim Günther Simon w roli tytułowej. To nie było zagrane — to było przeżyte. Takim był wielki syn narodu niemieckiego Ernst Thällman. Film o rewolucyjnych tradycjach niemieckiego proletariatu jest jeszcze jednym ogniwem, wzmacniającym naszą wspólną walkę o wspólne cele.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
